.
Blog > Komentarze do wpisu

Oj dawno mnie to nie było. W wielkim telegraficznym skrócie co się wydarzyło od 2012 roku: Wyjechałam wtedy do Dubaju uczyć gry na fortepianie w prywatnej szkole muzycznej. Spędziłam tam ponad 4 lata. Wolałam wtedy nie kontynuować bloga, ponieważ moje życie tam było bardzo inwigilowane przez szefostwo i kolegów z pracy, temat Dubaju zasługuje jednak na oddzielną, baaardzo długą notkę.

W tamtym czasie odwiedziłam:

Sri Lanka - jak dla mnie to takie małe Indie. Mniej śmieci, krów, ludzi, hałasu, mniej wszystkiego. Więc jeśli ktoś nie jest psychicznie przygotowany na Indie, lepiej zacząć od Sri Lanki.

                                 Sri Lanka - Anuradhapura

Indonezja - jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie. Wszystkim polecam bo jest cudownie! Oczywiście posiada również minusy, jak to w krajach azjatyckich bywa, zwłaszcza jeśli jest się białym turystą z zachodu, ale nie jest  aż tak źle. Poznałam tam dwójkę wspaniałych podróżników Martę i Tomka, na których bloga serdecznie zapraszam: http://letsgetlost.pl/

                                Indonezja

Singapur - po tylu latach spędzonych w Dubaju to miasto-państwo nie zrobiło na mnie szczególnego wrażenia. Jeśli chodzi o postęp techologiczno-architektoniczny to Dubaj wygrywa. Wielki plus dla Singapuru za wszechobecną zieleń i ogrody niczym z "Avatara" tzw. Gardens by the bay.

                                      Singapur - Gardens by the bay

Po powrocie z Dubaju spędziłam tydzień na Malcie. Wyspa ładna, ale jakoś bez szału. Ogromny minus za beznadziejną komunikację miejską, bez samochodu lub taxi (które są drogie) ciężko się poruszać po wyspie. Większość czasu zmarnowałyśmy na czekaniu na autobusy, które w ogóle nie przyjeżdżały. Oprócz tego wiało jak cholera i słynne Azure Window akurat przestało istnieć ;). Plus za pyszne wino! Jedno z najlepszych jakie piłam.

Byłam też w Madrycie i w mej pamięci jawi się jako miasto idealne. Polecam! Szczególnie sangrię i tapas w nieturystycznych lokalach. Mogłabym się tam przeprowadzić.

W maju wyjechałam na rok do Wielkiej Brytanii. Wymaga to oczywiście osobnej notki, a nawet kilku. Mieszkałam w Birmingham i wszystkim to miasto szczerze odradzam, zarówno do mieszkania jak i zwiedzania. W Anglii odwiedziłam Manchester, Liverpool (super extra, nie tylko dla fanów Beatlesów), Bristol (niesamowity wiszący most), Coventry (największy Primark w Anglii), Oxford (śliczna architektura i uniwersytety), Londyn (każdy musi zobaczyć i ocenić samemu), Nottingham (Robin Hooda niestety nie spotkałam) i Stratford-upon-Avon (miasto, w którym urodził się Szekspir, zatem wszystko związane jest z jego osobą) i wszędzie było 1000 razy ładnej niż w Birmingham. Do tego jest to największe skupisko imigrantów w całej UK, więc klimatu angielskiego tam nie zaznacie, a raczej polsko-pakistańsko-afrykański ;) Wielkim plusem mieszkania w UK jest fakt, że zarabiając nawet najniższą godzinową stawkę z możliwych, człowiek nie bieduje i stać go na wszystkie  podstawowe sprawy, a jeśli nie wydaje na głupoty to i odłożyć można na podróże J

                   Bristol

Tak więc podróżowałam ile się dało, zwłaszcza że loty z UK są niezwykle tanie, a jako kelnerka mogłam bez problemu brać urlop kiedy chciałam. Odwiedziłam zatem:

Mediolan i Bergamo, gdzie odświeżyłam znajomość z Żółwikiem z Indii i zaczęłyśmy wspólny podbój Europy. Bergamo (klimatyczne, stare miasteczko na wzgórzu) milion razy ładniejsze od Mediolanu, a niestety większość turystów je omija. Niestety Włochów nie polubiłam, strasznie hałaśliwi ludzie, a na ulicach wręcz niebezpieczni.

                                 Mediolan - Giełda papierów wartościowych

Dublin - samo centrum miasta nie robi wrażenia, ale za to jakie widoki jeśli odrobinę wyjedzie się na obrzeża. Półwysep Howth! Przepięknie!

                                Dubin - Półwysep Howth

Wyspy Kanaryjskie - to taki Świat w pigułce. Jest tam wszystko: pustynie niczym w Egipcie, plaże czarne, białe, żółte, piaszczyste i kamieniste, góry i wąwozy niczym w Peru, klify jak na Malcie, jaskinie, serpentyny, lasy, morza, wygasłe wulkany itd., itp. Oczarowała nas szczególnie Fuerteventura, ale to chyba bardziej dzięki przystojnym surferom ;)

                  Fuerteventura

Malaga i Ronda na południu Hiszpanii. Widoki po drodze do Rondy pierwsza klasa! Do Hiszpanii pałam miłością szczególną, więc gdziekolwiek bym nie była, to będzie mi się podobało.

                            Droga do Rondy

Bruksela i Gandawa w Belgii. Kraj to przyjemny, dobrze zorganizowany, pełen przystojnych mężczyzn, pysznej czekolady, ogromnej ilości gatunków piwa, gofrów (moim zdaniem w Polsce mamy lepsze) i frytek, po których Żółwik prawie zwymiotowała ;) Gandawa prześliczne, średniowieczne miasteczko, o którym mało kto słyszał, a warto tam pojechać bo niedaleko stolicy. W ogóle Belgia maleńkim krajem jest, więc łatwo się po nim poruszać. Gdyby nie pogoda zbliżona do angielskiej mogłabym tam zamieszkać. 

                          Gandawa

Portugalia - region Algarve na południu kraju podbił moje serce . Cała Portugalia to moje ukochane miejsce na Ziemi i mam do tego kraju ogromny sentyment, głownie dlatego, że spędziłam tam czas z najcudowniejszymi ludźmi, jakich kiedykolwiek poznałam w hostelu. Oprócz tego przepiękny kraj to jest. Szkoda tylko, że język jest dla mnie totalnie niezrozumiały ;)

                           Portugalia - Przylądek Świętego Wincentego

Grecja - była to dla mnie kraina idylliczna w czasach młodości. Każdy mit grecki znałam na pamięć, gdyż mama zamiast "Baśni" Andersena czytała mi mitologię. W Grecji byłam w czasach liceum, a na studiach udało mi się nawet popracować na wyspie Thassos. Wtedy Grecja wydawała mi się najpiękniejszym miejscem na Ziemi. Ale wtedy nie znałam jeszcze innych miejsc. Kiedy wróciłam tam w maju tego roku bardzo się rozczarowałam. Ateny, owszem są ok, ale bez szału. Do tego brudno, pełno narkomanów, żebraków, korki niesamowite, a lotnisko daleko i dojazd drogi (nie tak drogi i daleki jak w Brukseli jednakże!).  Rodos - wyspa jak wyspa. Widziałam ładniejsze. Salamina - totalnie nic tam nie ma, nawet psów z kulawą nogą się nie uświadczy ;). Korynt - jedynie kanał jest tam wart uwagi. Duży plus dla Grecji za przystojnych facetów.

                              Rodos

Sardynia - absolutna perełka na Morzu Śródziemnym! Jeszcze nie tak oblegana przez turystów, ale mimo wszystko bardzo dobrze zorganizowane zaplecze turystyczne pozwala zwiedzać wyspę bezstresowo i bezproblemowo. Do tego jest po prostu przepięknie! I ludzie są fantastyczni. Naprawdę warto tam pojechać. Żadnych minusów!

                 Sardynia - Bosa

 

niedziela, 24 czerwca 2018, doremifasolasi

Polecane wpisy

  • Day off

    Na razie jedynym minusem mojej pracy jest to, że mam tylko 1 dzień wolnego – piątek (jest to dzień wolny dla muzułmanów). W związku z tym trzeba go wykorz

  • Na swoim

    Jestem już na swoim. Niestety z dala od Polaków, którzy są na drugim końcu miasta i uczą w innych oddziałach naszej szkoły, ale i tak jestem bardzo zadowolona.

  • Szkoła ...

    Jak zawsze nadaję dla was z jednego z największych lotnisk na świecie... Zatem, wiem już gdzie będę mieszkać i gdzie pracować. Niestety w zupełnie innym miejscu

Komentarze
Gość: Marta, *.unknown.vectranet.pl
2018/06/29 10:26:03
Kamila, czekamy na wieści z Japonii! <3